Księży Dół

7 lutego 2011, aktualizacja: 10 września 2015 | Autor: Maciej Poloczek

   Dziś chciałbym zabrać Was na wycieczkę do Księżego Dołu. Proponuję trasę biegnącą w większości przez las. Wyjazd z Przywór ulicą Dworcową w kierunku lasu, po przejechaniu mostkiem nad strugą Lutnią dojeżdżamy do skraju lasu, tutaj skręcamy w prawo, a następnie w pierwszą drogę w lewo tj. Grabowską Aleję. Podążamy nią aż do drugiej drogi w prawo w którą skręcamy. Jest to Nowa Droga którą trzeba teraz jechać prosto aż do skrzyżowania z Kosorowicką Drogą.

Po drodze, a dokładnie na skrzyżowaniu z Rajską Drogą, znajduje się pomnik postawiony ku pamięci wybitnego leśnika niemieckiego Hugo von Ehrensteina (na mapce zaznaczyłem to miejsce cyfrą 1). Pełnił on obowiązki nadleśniczego pruskich lasów państwowych. Był prekursorem nowoczesnej gospodarki leśnej w lasach Grudzickich, za co został odznaczony Orderem Korony.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Pomnik Hugo von Ehrensteina

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

pomnik z dalszej perspektywy

Po drugiej stronie skrzyżowania znajduje się głaz z tablicą pamiątkową, postawiony z okazji 60-lecia Koła Łowieckiego „Lis”.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Na skrzyżowaniu z Kosorowicką Drogą trzeba skręcić w prawo stronę Kosorowic. Teraz należy zacząć wypatrywać po prawej stronie drogi takich znaków jak na zdjęciu poniżej:

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Zielone listki na białym tle

Te zielone listki na białym tle doprowadzą Was do samego Księżego Dołu.

Można też oczywiście kierować się mapką którą zamieściłem poniżej. Cyfra 2 oznacza miejsce w którym znajduje się Księży Dół.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

księży Dół od strony ścieżki

 

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

głaz z tablicą pamiątkową

 

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

drewniany krzyż „bozymanka”

Kilka słów o historii tego miejsca.

Jak podaje legenda u schyłku wojny 30 letniej tj. około 1640 roku, ksiądz proboszcz parafii Tarnów Wielki (dziś Tarnów Opolski) Maximilian Schaff zebrał parafian i schronił się z nimi w lesie pomiędzy Tarnowem a Walidrogami. Były to bardzo niespokojne czasy, wojska szwedzkie łupiły bezwzględnie wszystkie miejscowości które stanęły na ich drodze. Jeszcze gorsze były bandy rabusiów korzystające z wojennego zamieszania, były bardziej okrutne i bezwzględne niż wojska szwedzkie. Tak więc Tarnowianie ukryli się w owalnym dole sporych rozmiarów o głębokości około 2 metrów. Bardzo szybko zagospodarowali się w swoim tymczasowym miejscu pobytu, została wykopana studnia oraz zbudowane lepianki w których mieszkali. Żywili się zapasami zabranymi ze sobą oraz tym co znaleźli w lesie. Wiedząc, że we wsi są Szwedzi nie zbliżali się do niej. Zapasy szybko się zaczęły kończyć, wyczerpani, niedożywieni i nękani chorobami umierali jeden za drugim. Sytuację pogarszała także zbliżająca się zima. Widząc to ksiądz Maximilian Schaff zadecydował o powrocie do Tarnowa. Mieli sporo szczęścia bo tego samego dnia wojska szwedzkie opuściły wioskę więc mogli bez przeszkód wrócić do swoich domostw. Zastali swoje domy splądrowane i częściowo spalone, zniszczenia nie ominęły także kościoła w którym wojska szwedzkie urządziły sobie koszary. Ocaleni mieszkańcy z wdzięczności za ocalenie, przy Księżym Dole jak zaczęli nazywać miejsce swojego schronienia, postawili drewniany krzyż zwany przez nich „bozymanką”. W 1993 roku tuż obok Księżego Dołu został postawiony kamień z tablicą upamiętniającą tamte wydarzenia.

Nieco inną wersję tego samego zdarzenia lub może tylko bardzo podobnego, przedstawia Agnieszka Malik i Jan Płaskoń w swojej książce pt.:”Sekrety i cienie” (dostępnej w naszej bibliotece w Przyworach). W rozdziale „zamki pod ziemią” opisują następującą historię:

Nieżyjący już mieszkaniec Tarnowa Opolskiego Augustyn Debernic znał kryjówkę, w której od wieków chowano się, gdy do wsi zbliżali się wojacy lub łupieżcze bandy. W 1638 ksiądz Gregor Roderius prowadził tarnowian znaną tylko sobie ścieżką. Szli jeden za drugim, przedzierając się przez chaszcze. Matki zasłaniały usta niemowlętom, by ich płaczu nie usłyszeli wrogowie. Jedynym problemem był głód, który doskwierał im po kilku dniach pobytu w leśnym schronieniu. Wtedy wybrana kobieta udawała się do wioski, żeby napiec dla wszystkich chleba. Jedna z nich nigdy już nie wróciła. Znaleziono ją zamordowaną na skraju lasu z bochnami pieczywa. Najprawdopodobniej nie zdradziła kryjówki, za co zapłaciła życiem.

Dziś nikt już nie umie odnaleźć ścieżki prowadzącej do schronienia. – Nie ma już drewnianego dachu, który osłaniał ludzi przed deszczem-opowiada Debernic.- Studnia wyschła w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Koło kryjówki znalazłem kilka mogił.”

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Jedna z dwu studni

Na sośnie po lewej stronie krzyża znajduje się taka budka dla ptaków:

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

budka lęgowa obok krzyża

Mapka pokazująca drogę dojazdu. Długość tej trasy to około 7 kilometrów mierząc od początku ulicy Dworcowej. Czerwona ciągła linia pokazuje trasę dojazdu, a zielone kropki- odkąd jest oznakowana „zielonymi listkami”.

10.

Mapka dojazdu od skraju lasu

  Opisywaną trasę przejechaliśmy z żoną na rowerach 6 lutego w niedzielę. Wróciliśmy przez Kosorowice (około11 km). Do zmiany trasy powrotnej skłoniło nas błoto które obficie chlapało spod kół naszych rowerów ,na nas niestety…

Mimo tego uważam, że rower jest najodpowiedniejszym środkiem transportu do odwiedzenia Księżego Dołu. Pieszy spacer to chyba tylko dla wytrwałych, a samochodem nie wolno wjeżdżać do lasu o ile wiem.

  Przy opisywaniu historii Księżego Dołu korzystałem z artykułu „Tajemniczy Księży Dół: tam, gdzie diabeł porzucił głaz” autorstwa Krzysztofa Spałka, pełny tekst znajduje się na stronie Gazety Wyborczej pod adresem: http://opole.gazeta.pl/opole/1,35086,9015352,Tajemniczy_Ksiezy_Dol__tam__gdzie_diabel_porzucil.html

oraz książki Agnieszki Malik oraz Jana Płaskonia pt.: „Sekrety i cienie” dostępnej w naszej bibliotece w Przyworach.

 Pozdrawiam

Maciej Poloczek